Gdy wychodziłam z domu moja mama się mnie jeszcze pytała czy wzięłam ze sobą parasol, przytaknęłam choć tak na prawdę nawet nie sprawdziłam czy mam go w torebce. Dzień zapowiadał się pięknie. Bezchmurne niebo i przyjemna temperatura. Trudno było podejrzewać, że tak radykalnie wszystko się zmieni w przeciągu kilku zaledwie następnych godzin. W ciągu dnia zerkałam przez okno biura i widziałam pomału zbierające się, groźnie wyglądające chmury. Gdy wychodziłam z budynku poczułam pierwsze krople deszczu. Rozpadało się do tego stopnia, że nie było mowy o swobodnym przemieszczeniu się na ulicy bez parasola. Nagle zauważyłam, że na wystawie sklepowej jest duży parasol ogrodowy. Bez większego namysłu weszłam do owego sklepu i go kupiłam. Był trochę ciężki i nieporęczny, ale dzięki niemu mogłam bynajmniej jakoś dotrzeć do domu. De facto będzie bardzo przydatny w naszym ogrodzie, gdyż nasz stary Parasol ogrodowy nadaje się tylko na śmietnik. Jego kolory już wyblakły, tu i ówdzie zaczęły pojawiać się prześwity na materiale z którego był zrobiony. Gdy moja mama ujrzała mnie z wielkim parasolem ogrodowym wybuchła śmiechem.