Spotkanie na parkingu pod hipermarketem

Ale świat jest mały, mówią, ze góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem tak. Oczywiście, że tak w moim życiu to się sprawdziło. Zbliżał się koniec wakacji, a tym samym konieczność zrobienia zakupów do szkoły. Zeszyty wspólnie postanowiliśmy, że kupimy w markecie, podobno tam miały być najtańsze według sondażu na jednej ze stron w internecie. Dostałam listę potrzebnych zeszytów i innych potrzebnych artykułów szkolnych i pojechałam do marketu. Przy okazji robienia tych szkolnych zakupów zrobiłam i inne te bardziej i te mniej lub całkiem nie potrzebnych rzeczy kilka kupiłam. Tak zazwyczaj robi większość ludzi kupujących w marketach dając się porwać różnego rodzaju okazjom i promocjom. Tak też było i ze mną, targana złością udałam się na kawę do pizza Wrocław, restauracji mieszczącej się obok hipermarketu. Po kawce i ochłonięciu z grubsza po zakupach poszłam do samochodu. Pakując w bagażnik nagle ktoś mnie złapał w pół i oniemiałam. Był to ktoś, kogo nie widziałam kilkanaście lat, od momentu skończenia studiów. Popatrzeliśmy sobie w oczy i nic nie powiedzieliśmy sobie w tym momencie. Zamknęłam samochód i razem poszliśmy do pizza Wrocław. Usiedliśmy na przeciw siebie i długo w siebie wpatrzeni nic nie mówiliśmy. Nasze oczy ze sobą rozmawiały.