drobne pomyłki się zdarzają...

W pewnej małej mieścinie położonej koło Katowic mieszkało stare małżeństwo z dwójką dzieci syn miał 20 lat a jego młodsza siostrzyczka 15. Byli zwykłą polska przeciętną rodziną. Ojciec pracował na kopalni, matka dorabiała u znajomej w firmie, rozliczając wydatki firmy czyli pracowała na zasadzie księgowej. Syn kończył szkołę i powoli zabierał się do szukania pracy czyli wiedli spokojne życie można powiedzieć klasy średniej w Polsce. Wszystko zmieniło się jednak w pewna gorącą lipcową noc kiedy do domu z impetem wtargnęli antyterroryści i bez słów skuli starszego Pana i jego syna biorąc ich na komisariat na ostre przesłuchanie. Matka i córka były w szoku jeszcze kilka godzin po zajściu, nie mogąc dojść do siebie i wypowiedzieć ani jednego słowa jednak od razu po zajściu udały się w miejsce pobytu zatrzymanej przez policję rodziny, chcąc dowiedzieć się i poznać jaki był powód takiego zatrzymania. Wszytko wyjaśniło się po kilku godzinach a zatrzymanie okazało się fatalną pomyłką. Okazało się że źródłem pomyłki był źle założony podsłuch na telefon, który dzięki systemowi gps miał odkryć dziuplę, w której produkowane były podrobione pieniądze i rozpracować grupę przestępczą która działa na terenie śląska. Podsłuch znalazł się w telefonie głowy rodziny Pana Karola w czasie kiedy oddał go do naprawy do serwisu. W tym miejscu przebywał w tym samym czasie telefon jednego z członków grupy przestępczej, który był używany przez jednego z serwisantów. Rodzina została przeproszona przez prezydenta miasta i oczywiście dostała wynagrodzenie w wysokości 30 000 zł w rekompensacie za wtargnięcie do ich domu.